Bloog Wirtualna Polska
Są 1 212 803 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Sprawozdanie z V etapu. Blok tematyczny: Legendy/podania/opowieści z danego regionu

sobota, 08 maja 2010 11:11

 

Witamy wszystkich uczestników w V i niestety ,ostatnim już etapie. Tym razem zapraszamy do świata  podlaskich legend. Nie było nam łatwo do nich dotrzec. Jest na ten temat bardzo niewiele pozycji. Jednak odważyliśmy się wyruszyć w nasza podróż w nieznane.  Nasze wysiłki zostały uwieńczone sukcesem , gdyż udało nam się odkryć bardzo ciekawe historie. Mamy nadzieję, że Wam również dostarcza ciekawych wrazen. Pozwólcie zatem ponieść się fantazji.

Wiele legend naszego regionu wiąże się z nazwami miejscowości, miast i miasteczek. Wiele miejsc, które  uznawane są  dziś za święte i które słyną z licznych cudów  i nawróceń  również ma swoje  legendy. Wybraliśmy dwa najbardziej znane dla mieszkańców Podlasia, które wiążą się z dwora dominującymi tu religiami katolicyzmem i prawoslawiem. 

Święta Woda jest miejscem kultu katolickiego . Z powstaniem Świętej Wody związane są dwie legendy. 

Pierwsza sięga wieku XV. Działa sie w czasach, gdy okolice obecnego Wasilkowa należały do niejakiego Bazylego. Młodszy z jego dwóch synów, Iwan na skutek przewlekłej choroby, stracił wzrok. Wypędzony zostal przez swego starszego brata i musiał iść "za proszonym". Opadłszy zupełnie z sił, skierował swoje błagania do Boga. We śnie ukazała mu się Matka Boża i rzekła: W miejscu, gdzie leżysz, rozsuń ręką liście, rozgrzeb piasek, a znajdziesz wodę. Przemyj nią oczy, a będziesz zdrów. Niewidomy zrobił dokładnie to co nakazala mu Matka Boza. Spod liści wytrysnęła obficie woda. Przemył nią oczy i natychmiast przejrzał. Z wdzięczności za okazaną mu łaskę zbudował w tym miejscu studzienkę, wniósł nad nią szałas i umieścił w niej ikonę Matki Bożej. Dało to początek kapliczce a miejsce to nazwano Święta Woda.

Druga legenda dotyczy najprawdopdobniej XVIII wieku. Mówi ona, że Bazyli Papiernik , mieszkajacy w Supraślu na swoje stare lata stracił wzrok. Jego niewdzieczny syn wywiózł go do lasu i tam bezdusznie   zostawił. Stary, schorowany  ojciec zaczął płakać. Siedział wówczas pod dębem, na którym wisiał obraz Matki Bożej Bolesnej z sercem przebitym mieczem i ze łzami w oczach.Nagle łzy te zaczęły spływać na jego ręce. Wtedy usłyszał  słowa: Ja Matka Ludzi, Matka Niebieska, uprosiłam Syna..., tu w pobliżu jest źródło, idź, umyj się, a będziesz widział. Tak uczynił i zaraz też przejrzał. Po powrocie do domu opowiedział synowi o swoim cudownym uzdrowieniu. Poniewaz byli bogaci, postanowili w podzięce za cud uzdrowienia pobudować kaplicę nad źródłem. Poświęcił ją w 10. piątek po Wielkanocy w 1719 r. abp unicki Kiszka. Bazyli Papiernik stanął wtedy przed ludźmi i  zaświadczył o prawdziwości cudu. Po tym wydarzeniu  powstała w tym miejscu kapliczka.

Święta Woda dziś to piękne malowniczo  położone miejsce . Stoi tam kapliczka z wizerunkiem Matki Bozej. Do dziś wypływa stąd źródełko wody, uznawanej przez pielgrzymów za święte. Mieści się  tu również wzgórze krzyży. Każdy z nich został ofiarowany przez pielgrzymów w różnych intencjach.

na zdjeciu: SWIETA WODA

zrodlo: zdjecia z zasobow pryw.



 

Drugie bardzo znane miejsce związane z legenda o źródełku,  które co warto podkreślić,  jest najważniejszym w Polsce sanktuarium i miejscem kultu od wielu lat  wyznawców prawosławia to Grabarka.

Legenda głosi, że w 1710 roku, podczas epidemii dżumy, ocaleli tylko ci, którzy udali się ze świętym starcem na wzgórze, u którego stóp tryskało źródełko, i przez cały czas pobytu pili wodę ze źródełka.

Każdy ocalały  wbił wtedy w ziemię krzyż jako podziękowanie za życie . Od tamtego czasu miejsce to zaczęło być czczone przez pielgrzymów, a każdy, kto tutaj przyszedł, zostawiał swój symboliczny krzyż. I tak jest do dzisiaj. Źródełko u stóp Świętej Góry  nadal istnieje.

Na szczycie wzgórza znajduje się piękna , zabytkową cerkiew Przemienienia Pańskiego, odbudowana w 1990 roku po pożarze, a także żeński klasztor prawosławny.


na zdjeciu: GRABARKA
  
zrodlo:
http://notopa.pl/grabarka/

 

Kolejna legenda wiąże się z nazwa miejscowości, która bliska jest naszemu projektowi - "Boćki" . Bohaterem legendy jest niejaki Maciej Skiba. Życie miał on ciezkie.  Pewnego  razu mial on sen o uśmiechniętym, przepełnionym radością chłopcu, który patrzył mu prosto w oczy.

Pod koniec marca nadeszła długo wyczekiwana wiosna.Zaśpiewały ptaki a na słomianym dachu wylądował bociek. Z wiosną przyszła nadzieja na ciepłe dni i nowe plony na równinie podlaskiej. Jednak rozpoczął się także i czas leku dla ludzi żyjących z dobrodziejstw łąk  i pol. Jeśli ktoś nie zgromadził odpowiedniej ilości zapasów był to czas próby i walki o przetrwanie.

U Macieja zapasy od dawien dawna były na wyczerpaniu. Rodzina żywiła się zacierkami, chudym mlekiem i ziemniakami. Jaja i śmietanę sprzedawali w mieście aby kupicsol, naftę , gwoździe i inne niezbędne w gospodarstwie dobra.

Tej wiosny Bóg dał rodzinie Macieja nowe życie- zdrowego, dorodnego syna o orzechowych oczach i włosach w kolorach sierpniowych zboz. Chłopak był dla gospodarza prawdziwa pociecha. Dali mu imię po ojcu -Maciej.

Mijały lata. Rodzina żyła  biednie ale zgodnie. Krótko po dwunastych urodzinach Macieja nad okolice nadeszła zaraza. W ciągu kilku tygodni Maciek stracił siostry, nieco potem rodziców, a na dokładkę wszystkich sasiadow. Tuż przed jesienią wioska się wyludnila. Maciej postanowił wyruszyć w daleki, wielki, nieznany świat szukając lepszego zycia. Szeroki świat wypełniał chłopięce serce lekiem. Błąkał się wiele dni. Spał pod gołym niebem. Było mu chłodno i glodno. Szukał w tym nowym świecie swojego miejsca, ale bezskutecznie. Pewnego lipcowego dnia usiadł pod jedna z bogatych kamienic i obserwował obłoki na niebie. Góra szybowały bociany. Bogaci , syci mieszkańcy zdążali na nabozenstwo. Jak nigdy przedtem poczuł, że on , chłopskie, biedne dziecko, nie należy do tego swiata. Wstał i ruszył precz z miasta w stronę pól i lasów.

-Co będzie, co będzie? - myslał. Poszedł dobrze znaną , prowadzącą do rodzinnego domu drogą, by pod wieczór dotrzeć do opuszczonej przed kilkoma tygodniami chaty. Wyczerpany drogą zasnął na własnym sienniku.  

Następnego dnia o wschodzie słońca obudziło Maćka klekotanie bocianiej rodziny, która mieszkała na słomianym dachu. Z trudem zwlókł się z lózka. Poczuł przeraźliwy glód. Wyszedł za próg i ujrzał małe, biedne bocianie pisklę, obok którego stał dorodny bocian.

-Moje życie jest mniej warte od tego pisklecia.- pomyslal.

-Dobrze wam boćki-powiedzial. Latacie sobie gdzie chcecie. Świat was zawsze wyzywi. A ja ...co. Nie ma już nikogo kto by się mną przejmowal.

Po chwili przystawił drabinę do szczytu chaty, wziął pisklę na ręce i włożył do gniazda.

Gdy znalazł się na górze, spojrzał na swiat. Dzień był wyjątkowo słoneczny i piekny.

-Szkoda umierać w taki piękny dzień- pomyslal.Tylu wokół nieszczęśliwych ludzi. Szkoda, że ja nie mogę być jednym z nim.

-Nie myśl o śmierci chlopcze. Jeszcze dużo dobrego spotka cię w zyciu.

- Bocian gada-  co to za diabelskie sztuczki.

-Nie bój się, , od tylu lat z ludźmi żyjemy, że każdy głupi nauczyłby się waszej mowy.

-Ze mną bocianie już prawie koniec.Od tygodni nie jadlem. Mów co chcesz powiedzieć i zostaw mnie w spokoju., bym mógł spokojnie umrzec.

-Ty mi pomogłeś i ja tobie pomogę - rzekł bociek. Nigdy nie trac nadziei. Widzisz ten wielki kamień pod gruszą? Idź tam kop trochę w prawo od niego , a zdobędziesz bogactwo i nigdy nie znasz już glodu.

Uczynił Maciek dokładnie tak samo. Wziął szpadel i kopał aż wykopał skrzynie pełną złotych, srebrnych i miedzianych monet. Wsypał garść pieniędzy i poszedł domiasta. Tam kupił jedzenie, ubranie, wóz, konia , kilka krów i cała resztę potrzebnych w gospodarstwie rzeczy i wrócił na swoje pola.

Przed jesienią zdążył pobudować chatę, chlewy  i stodołe. Jesienią zaorał i zasiał pola. Maciej  bardzo rzadko sięgał do kufra z pieniedzmi. Dobrze i mądrze gospodazył. Wkrótce wokół niego osiedlili się ludzie . Kilka lat potem poślubił urodziwa dziewczynę i żył z nią szczęśliwie do późnej starosci.

Wioska, która założył istnieje na Podlasiu po dziś dzień  i nazywa się Boćki.

Postanowilismy wykonac pacynki i sprobowac wcielic sie w role Macka i bociana. A oto efekty naszej pracy, ktore mogli podziwiac koledzy z naszej klasy.



zrodlo: zdjecie z zasobow pryw.


















Nasza ostatnia legenda wiaze sie z chmurami.... Popatrzcie i posluchajcie



























W pierwszych dniach stycznia Biebrzę skuł lod. Biel, czerń pokryła ziemie. O śniegu przecież zwykło się mawiać, że jest bialy. Bartłomiejowi  jednak śnieg nigdy nie wydawał się bialy. O świcie dźwięczał mu odcieniami różu, by wraz z podnoszącym się słońcem odziewać się w barwę niebieskawa. Bartłomiej czuł barwy jak mało kto.  Był urodzonym artysta. Nie posiadał jednak ani pędzla ani farby, a nawet wiedzy , która przyszli malarze nabywają w  warsztacie mistrza. Bartek był synem rybaka i tej właśnie profesji ojciec uczył syna od najmłodszych lat.

Kilka razy w roku odwiedzał Bartłomiej z rodzicami Goniądz i tam podziwiał w parafialnym kościele freski. W tejże świątyni przyrzekł sobie, że pewnego dnia  zostanie prawdziwym malarzem.

Pewnego dnia nie pojechał wraz z ojcem ,jak to zwykle czynił, nad rzekę, ponieważ czuł się chory. Dwa dni później odnalazł łódź ojca odwrócona do góry dnem.  Na cmentarzu doprawiono symboliczny pogrzeb z pusta trumna.

Wkrótce nad okolice nadciągnęła wyjątkową mroźna zima. Chłopak pogrążony w smutku zastanawiał się co robić ze swoim zyciem. Pod koniec stycznia sąsiad zaproponował mu odkupienie jego gospodarstwa. Bartłomiej zgodził się bez dłuższego zastanawiania. W dzień po transakcji wyruszył w świat, by zostać prawdziwym malarzem.

Kilka wiosek dalej okradli go złodzieje i wrzucili pobitego do  Biebrzy. Ciało chłopca opadało w głębiny rzeki. Bartłomiej poczuł ogromny ból w płucach a po chwili słodkie ukojenie.Zapadał w nowym świecie z poczuciem ulgi. Nagle jednak pośród ciemności i chłodu zrozumiał,ze nie spełnił swego największego marzenia. Przeznaczenie chciało, że narwiańska rusałka Nirze  umówiła się w tym właśnie miejscu z siostra, która się spozniala. Nirze wydobyła chłopaka na brzeg i ogrzala.

-Kim jesteś?

Oszołomiony uroda rusałki Bartłomiej nie mógł wydusić z siebie ani slowa. Wziął wić do ręki źdźbło trawy bagiennej In a śniegu narysował postać Nirve.

Później długo rozmawiali opowiedział jej cała swa historie.

-Nie mam pieniędzy, których potrzebujesz, aby zrealizować swoje marzenie, ale mogę Ci powiedzieć jak możesz je zdobyć- powiedziała rusalka. Idź na północ a w kręgu siedmiu starych dębów odnajdziesz wielki głaz, u podnóża którego znajduje się ukryta szczelina. Miejsce to nazywane jest Piekielnymi Wrotami. Zejdź w dół korytarzem a spotkasz tam diabła Kuwase. Kocha się  w zlocie. Bardziej jednak od złota ceni sobie mądrość i odwage. Tam możesz zdobyć pieniądze, które utraciles. Jeśli nie dadzą ci one szczęścia wróć na brzeg rzeki i zawołaj trzy razy moje imie. Wtedy pokaże ci inny, ciekawszy swiat.

Dwa dni później Bartłomiej dotarł do Piekielnych Wrot.Wędrował ciemnym tunelem, odpychając się łokciami od zimnych scian. Czym głębiej tym robiło się coraz ciepłej i trudno było oddychać ciężkim, bagiennym powietrzem. W końcu dotarł do przystojnego, złotowłosego , szczupłego mężczyzny, który okazał się diablem. Siedział na serie monet.

-Myślałem, że diabły mają szpetną twarz i mają rogi.

-Nie wierz we wszystko co mówią ludzie. Mogę wyglądać tak jak zechce. Powiedz chłopcze co cię do mnie sprowadza.

-Potrzebuje pieniędzy, aby kupić wszystko co niezbędne prawdziwemu malarzowi.

- Jak widzisz pieniędzy u mnie dostatek ,ale nie mam w zwyczaju ich rozdawać za darmo. Musisz coś dla mnie zrobic. Przynieś mi tutaj taflę lodu, bym mógł zrobić sobie z niej okno , przez które będę oglądać chmury.

Bartłomiej ruszył szybko w droge.  Próbował na różne sposoby dostarczyć lód ,ale za każdym razem topił się w drodze powrotnej z powodu ciepłej temperatury. Nie zawiodła go jednak jego madrosc. Obmyślił plan. Wykopał głęboki tunel do piekieł, którym wał lodowata wodę z rzeki i zasypał wejscie.

Dostarczył diabłu lód i dostał pieniadze. Bartek wziął tylko garść monet i ruszył w gore. Nikt nie wie gdzie potem się podziewal. Wiadomo jednak, że był wędrownym malarzem, pejzazysta. Zajęcie to jednak nie dawało mu wiele satysfakcji, bo porzucił to zajecie. Nie spotkał się ze zrozumieniem ludzi. To c w co wkładał cała swa dusza było dla nich tylko zwykłymi widoczkami.

Po kilku latach wrócił ponownie nad rzekę i po trzykroć zawołał rusalke. Nirze wprowadziła go w świat duchów bagienno- rzecznej krainy.

I tak Bartłomiej rozpoczął nowa odsłonę zycia. Z radością malował obrazy  na śniegu, na trawach pokrytych rosa, a nawet na mgle. Nawet dziś , kiedy przyjrzycie się biebrzańskim obłokom, być może znajdziecie w nich odbicie dawnych jego obrazów malowanych na chmurach....

My rowniez  dostrzegliśmy na obłokach oczami naszej wyobrazni pewne obrazy.








 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Sprawozdanie z IV etapu projektu.

piątek, 26 marca 2010 21:53
  Tym razem nieoczekiwanie odwiedził  nas bardzo szczegolny gośc. Prosto z Puszczy Białowieskiej przyjechał do nas Czerwony Kapturek i to własnie on zabrał  nas w podroz po Parkach Narodowych na Podlasiu, ktorych jest az 4!!! 

   

To tu znajduje sie najstarszy park w Polsce - Białowieski Park Narodowy, ktory jest rownoczesnie jedyna w Europie zachowana pierwotna puszcza. Park zamieszkuje najwieksze europejskie zwierze - żubr. Jest on rownież symbolem parku. Żubry żyjące na wolnosci wyginely całkowicie kilkadziesiat lat temu. Ocalało ich tylko kilkanascie w ogrodach zoologicznych. Sprowadzono je do Białowieży, aby mogły sie rozmnażac .

Na Podlasiu jest rownież najwiekszy park Polski- Biebrzański Park Narodowy. Wzdłuż rzeki Biebrzy ciagną sie niedotepne mokradła i bagna, ktore są  rajem wodnego ptactwa, bobrow i łosi. Biebrza to jedyna!!! europejska rzeka, ktora jest na calej swej długosci naturalna. Rzeka  naturalna to taka, ktorej brzegi sa nieuregulowane przez człowieka. Czesto tworzy ona zakola a w niektórych miejscach rozlewa sie bardzo szeroko przypominając jezioro. Sybolem parku jest rzadki ptak -batalion.

Kolejnym pieknym parkiem  województwa podlaskiego jest Narwiański Park Narodowy. Park nazywany jest polską   Amazonią , bo Amazonka- najwieksza rzeka swiata- tez czesto dzieli sie na wiele koryt. Wiosną  dolina rzeki wypełnia sie woda i przypomina jezioro.  Podmokły teren jest ostoją  ptakow. Symbolem parku jest własnie ptak - błotniak stawowy. Jest to duzy drapieznik o rozpietosci skrzydeł 140 cm. W parku popularne sa wycieczki kajakowe dla miłosnikow obserwacji  ptakow. Sa tam również specjalne drewniane kładki, dzieki którym można obserwowac podmokłe , niedostepne tereny z bliska.

Czerwony Kapturek opowiedział  nam rowniez o Wigierskim Parku Narodowym, ktorego najcenniejszym elementem sa jeziora. Najwieksze z nich - Wigry- ma nieregularny kształt i urozmaiconą rzezbe dna.  Zyje tu 30 gatunkow ryb! Symbolem parku jest bóbr. Bobry buduja tamy i spietrzają  wode. Mają  bardzo ostre zeby, ktorymi mogą przegryzc nawet bardzo grube drzewa.

 


      

 Czerwony Kapturek opowiedział  nam historie, ktorej sam byl głownym bohaterem. Wydarzyła sie ona w Białowieskim Parku Narodowym, gdzie mieszka, jak juz wiecie.....żubr. Sami posłuchajcie........................

          Za górami, za lasami, w pewnej malowniczej wiosce żyła sobie mała , śliczna i dobra jak anioł dziewczynka. Kochali ją rodzice , a jeszcze bardziej dziadkowie. Babcia dziewczynki podarowała jej pewnego dnia czerwony kapelusz, w którym mała wyglądała tak uroczo,ze odtąd nikt nie nazywał jej inaczej jak tylko Czerwonym Kapturkiem.

Niebawem okazało się , ze ukochana babcia, mieszkająca w sąsiedniej wiosce,  jest chora. Mama Czerwonego Kapturka nie zastanawiała sie długo. Postanowiła wyprawić  swoją córkę do babci. Przyszykowała koszyczek z lekarstwami i smakołykami dla chorej. Przestrzegła również dziewczynkę, aby nie rozmawiała z nieznajomymi, zwłaszcza z wilkami.

Wystarczyło jednak, żeby dom zniknął z oczu dziewczynki, a juz przestrogi mamy poszły w zapomnienie. Kapturek witał się z każdym napotkanym zwierzęciem i podziwiał uroki zakamarków lasu.Wedrował radośnie w rytmie śpiewających ptaszków, gdy nagle na jego drodze pojawiło się ..........ogromne zwierzę, jakiego dziewczynka jeszcze nigdy nie widziała. Była przerażona. I juz chciała uciekać  gdy..... wielkie , ogromne zwierzę przemówiło:

- Jak sie nazywasz dziewczynko?

Czerwony Kapturek zaniemówił ze zdziwienia i ze strachu.

- "Mówią na mnie Czerwony Kapturek"- odpowiedział.

- "Miło mi Kapturku. Nie bój się mnie. Wiem, że jestem największym mieszkańcem w lesie i wiele zwierząt się mnie obawia, ale ja mam bardzo miękkie serce i nie skrzywdziłbym nawet muchy. Jestem Ż ubr. Mieszkam tu już od dawna, ale nigdy wcześniej cię tu nie spotkałem.Co tu robisz Czerwony Kapturku?"

- "Niosę lekarstwa i smakołyki dla mojej chorej babci, ktora mieszka za lasem".

- "Czerwony Kapturku, widzę , że jesteś dobrą , uczynną dziewczynką. Wiem, że przed tobą jeszcze długa droga. W lesie możesz spotkać inne zwierzęta, ktore nie wyglądają tak groźnie jak ja, ale potrafią byc bardzo niebezpieczne. Pózwol, że będę ci towarzyszył w drodze do babci. Twoja pódroż potrwa ze mną troche dłużej, bo ja chodzę powoli i czasem potrzebuję odpocząć , ale będziesz mogła przy mnie czuć sie bezpiecznie".

Czerwony Kapturek wahał sie przez chwilę, gdyż  nie chciał fatygować  Żubra, ale zgodził sie w końcu i wyruszyli ....

Kiedy tak powoli szli , nagle usłyszeli dziwne dźwieki za muchomorami. Po chwili okazało sie , iz to krasnoludki pokłócily sie o kawałek jagódki. Dziewczynka wzięła krasnoludki do ręki i upomniała o dobrych manierach. Krasnoludki przeprosi ły sie wzajemnie za niepotrzebną kłotnię i wyruszyły dalej w poszukiwaniu jagódek.

Kiedy tak Czerwony Kapturek wędrował  z Żubrem przez las, duże zwierzę poczuło sie zmęczone i musiało uciać  sobie krótka dżemke. W tym czasie dziewczynka posiliła sie kanapką, którą mamusia przyszykowała jej na  drogę. Po chwili nasi bohaterowie ponownie ruszyli przez las w kierunku domu babci. Aby uprzyjemnić  sobie czas dziewczynka opowiadała Żubrowi o swojej rodzinie i przyjaciołach, mówiła wierszyki  i śpiewała piosenki. Zrobiło sie  bardzo miło, gdy nieoczekiwanie z za krzaków  wyskoczył ....wilk, ktory usłyszał w pobliżu swojego miejsca polowań  głosy  i  juz skradał sie do dziewczynki, gdy nagle ujrzał ......wielkiego zwierza, którego ogromnie się przestraszył  i cofnął się natychmiast 3 kroki do tyłu. Strasznie żalował, ze nie udał  mu się jego niecny plan wobec Kapturka. Musiał zadowowlić się na obiad grzybami i borówkami w lesie. A szczęsliwa i bezpieczna dziewczynka podążała dalej u boku swojego przyjaciela.

Gdy byli już na skraju lasu, ujrzeli piękną rzekę , a w niej małego, biednego bobra, który żerujac w nocy zgubił drogę do rodziców.  Żubr postanowił,  wspólnie z dziewczynką pomóc bobrowi. Kapturek włożył bobra do swojego wiklinowego koszyczka i ogrzał go. Dał mu tez trochę ziarna, bo wydawał sie być bardzo głodny. Żubr natomiast wydał donośny dzwięk, który miał przywołać rodziców bobra. Po chwili do naszych bohaterów podpłynęła mama bobra i była bardzo wdzięczna za uratowanie jej synka. W podziękowaniu, z pomocą taty bobra, przegryzła stare , szerokie drzewo, aby zrobić z niego mostek. Dzieki temu dziewczynka i Żubr mogli bezpiecznie przejść na drugą stronę rzeki.

Kiedy Czerwony Kapturek i Żubr dotarli już do domu babci, zauważyli, że  w ogródku leży mały, piszczący ptaszek z czerwonym dziubkiem i biało- czarnymi skrzydłami. Okazało sie , że to bocianek wypadł z gniazda, ktore jest od lat u babci na kominie. Dziewczynka szybko chwyciła bociaka i przy pomocy drabiny włożyła go do gniazda. Jak wielka byla jej radość  , kiedy ujrzała 5 kolejnych małych dziubków w gnieździe. Po kilku minutach zjawiła sie mama  bocianków z jedzeniem dla swoich pociech.

  • - "Bardzo sie spieszyłam" - powiedziala " ponieważ musze ponownie szybko wrócic na pole. Leży tam mój przyjaciel. Który zaplatął nogi w sznurki, pozostawione tam przez ludzi i nie może się z nich uwolnić . Jeśli mu nie pomogę umrze z głodu, albo napadnie na niego jakiś drapieżnik"

Żubr i dziewczynka nie zastanawiali sie zbyt długo i natychmiast wzięli sprawy w swoje ręce. Pobiegli na pole,  na ratunek bocianowi, tak szybko jak potrafili .Długo im zajęło uwolnienie  bociana, ale cała akcja skończyła sie pomyślnie.

Po trudnej i obfitujacej w liczne przygody podróży Czerwony Kapturek i Żubr dotarli do babci. Babcia poczęstowała  Żubra ziołami z ogródka i zaprosiła go do sadu na krótki odpoczynek.

I tak skończyła się  przeprawa Kapturka przez las, która zaowocowała wielką przyjaźnią z Żubrem, który od tej pory regularnie odwiedzał dziewczynkę i zawsze towarzyszył jej w podrózach do babci.

 Historia Czerwonego Kapturka zainspirowała nas do stworzenia naszych własnych opowiadan o dziewczynce i jej przyjacielu- zubrze.












   Czerwony Kapturek zorganizował  dla nas rowniez konkurs wiedzy o Parkach Narodowych na Podlasiu. Zwyciezca okazał  sie nasz kolega Mateusz Klich. Otrzymał  on Dyplom Miłosnika Przyrody. Gratulujemy Mateuszku!!!

 


 Podczas naszej  geograficznej  "podrozy"  po wojewodztwie podlaskim dowiedzieismy sie takze co to sa pomniki przyrody. Na Podlasiu jest ich az 2041!!!  Sami rowniez wybralismy sie w poszukiwaniu jakiegos  szczegolnego okazu przyrody, ktory zrobiłby na nas wrazenie .Nie musielismy dlugo szukac. Tuz obok naszej szkoly znalezlismy piekne, olbrzymie drzewo. Zmierzylismy jego obwod i okazało sie , ze mierzy 283 cm.




GALERIA BOCIANKOWA :-)
Tym razem prezentujemy bociankowe pisanki, zycząc wszystkim  uczestnikom projektu i ich rodzinom radosnego Wielkanocnego świętowania. Alleluja!!!!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Na ratunek bocianowi.

niedziela, 14 lutego 2010 20:23

Jesteśmy bardzo wdzięczni Pro Naturze za materiały przesłane naszej szkole na temat życia i ochrony bocianów. Bardzo nam pomogły w zajęciach, gdyż dowiedzieliśmy się jakie zagrożenia czyhają na bociany i jak ludzie mogą dbać o te piękne ptaki. Owocem naszych
rozmów i dyskusji są komiksy , które wykonały dzieci z naszej klasy. Oto niektóre z nich.


Praca wykonana przez Kaje.




Praca wykonana przez Mateusza.




Praca wykonana przez Jakuba.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Sprawozdanie z III etapu projektu.Blog tematyczny : Obyczaje i obrzędy

piątek, 12 lutego 2010 21:36

Witamy po raz kolejny wszystkich uczestników projektu. Tym razem nasze zainteresowania skupiły się wokół obrzędów i zwyczajów województwa podlaskiego.  Ponieważ trzeci etap rozpoczął się 1 stycznia, a więc w okresie  bliskim świąt , wykorzystaliśmy ten szczególny i magiczny czas. Wspólnie z naszymi starszymi i młodszymi kolegami przygotowaliśmy jasełka, na które zaprosiliśmy naszych rodziców i przyjaciół , a także starsze pokolenie Polonii zamieszkującej Wielką Brytanię już ponad 50 lat. To było piękne wydarzenie. Wiele osób wzruszyło się do łez...
Jasełka są tradycją bardzo stara na Podlasiu.

 A oto my wcieleni w swoje role.



( fot. z zasobow prywatnych)

na zdjeciu:  Weronika- w roli Anioła
                  Gabrysia- w roli Pszczółki
                  Mateusz K.- w roli Zajaca
                  Natalia- w roli Wróbla
                  Hania- w roli Maryii
                 Jakub- w roli Józefa
                 Oskar- w roli Kota
                 Max- w roli Dziecioła
                 Mateusz T.- w roli Psa

ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA KOLEJNYCH ZDJĘC.



( fot. z zasobow prywatnych)





( fot. z zasobow prywatnych)

Oprócz jasełek , które występują w różnych częściach Polski i nie są czymś charakterystycznym tylko na Podlasia, zajęliśmy się czymś bardziej swoistym dla wybranego przez nas regionu Polski. Zainteresował nas temat kolędowania. Zapytacie dlaczego?  Ponieważ na Podlasiu możemy spotkać kolędników nie tylko w okresie świat Bożego Narodzenia, ale także w czasie karnawału, podczas Świat Wielkanocnych, a nawet podczas tradycyjnego podlaskiego wesela.
 Jest to jedyny region w Polsce, gdzie spotkać można wiosennych kolędników, ale o tym trochę pozniej. Na początku o tradycyjnym kolędowaniu bozonarodzeniowym. Na Podlasiu kolędnicy przebierają się za postaci biblijne lub za zwierzęta i chodzą po domach z gwiazda. My również przygotowaliśmy własnoręcznie nasza gwiazdę i daliśmy się ponieść melodii koled...."HEJ  KOLĘDA, KOLEDA...."



( fot. z zasobow prywatnych)



( fot. z zasobow prywatnych)

Od 6 stycznia, który jest świętem Trzech Króli do środy popielcowej trwa okres karnawału, a jego końcówka  zwana jest  ZAPUSTAMI. Na Podlasiu bardzo hucznie obchodzono karnawał i zapusty. Kobiety przebierały się zazwyczaj za Cyganki, a mężczyźni za niedźwiedzie i podobnie jak kolędnicy wędrowali od domu do domu zbierając datki na ucztę , która organizowali w karczmie.  W przeszłości, tradycja chodzenia przebierańców, wśród których były postacie zwierząt, miała znaczenie magiczne, a mianowicie miała ona wymusić na przyrodzie obfite plony w nadchodzącym roku.

Region północno - wschodniej Polski jest jedynym, gdzie można było spotkać wiosennych kolednikow. Zwyczaj ten nazywany jest KONOPIELKAMI. Młodzi chłopcy odwiedzali wszystkie domy, gdzie mieszkały panny na wydaniu. Śpiewali tak zwane "zalotne piosenki" tak długo, aż domownicy nie poczęstowali ich jajkiem i kielbaska. Następnie życzyli szybkiego zamążpójścia pannie i wszystkiego najlepszego reszcie rodziny. Gospodarze dbali o kolędników .W przypadku braku poczęstunku, kolędnicy mogli zaintonować coś złośliwego, a tego się obawiano, gdyż wierzono w spełnienie złych życzeń i w zesłanie nieszczęścia na domownikow.
Dzisiaj o tradycję wiosennego kolędowania dbają zespoły folklorystyczne na Podlasiu i  Ośrodek Kultury w Knyszynie, który organizuje przeglądy KONOPIELEK.

 
Najbardziej bogatym w swej formie i treści jest na Podlasiu OBRZĘD WESELNY, dlatego też wzbudził nasze zainteresowanie. Każdy z nas był kiedyś na weselu, ale tradycyjne podlaskie wesele , to wielka przygoda...

Dzień przed weselem pieczono tradycyjne , obrzędowe,  bogato zdobione ciasto drożdżowe zwane KOROWAJEM.  Podczas jego pieczenia nie mogli być obecni mezczyzni. Kobiety, zwane korowajnicami śpiewały podczas jego wypieku  obrzędowe piesni. Korowaj dekorowano ozdobami z ciasta, które miały symboliczne znaczenie. I tak np. Warkocz dookoła ciasta i gałązka oznaczały czystość panny młodej, gniazdko umieszczone na środku ciasta symbolizowało przyszłe potomstwo,a  gąski na górze materialne powodzenie.

 Ciekawe jest to , iż korowaj pieczono tylko raz. Jeśli któryś  z elementów ciasta się nie udał, oznaczało to zła wróżbę dla malzenstwa. Jeśli korowaj wyrósł w piecu tak bardzo, że nie dało się go z niego wyjąć, rozbierano piec , aby nie uszkodzić  ciasta. Udany korowaj wróżył szczęśliwe, udane , dostatnie życie młodej parze. Czasem pieczono dwa ciasta. Jeden w domu panny młodej i jeden w domu pana mlodego. Następnie częstowano się  wzajemnie korowajem.

My również z pomocą naszej nauczycielki  Pani Moniki  upiekliśmy korowaj według staropolskiej receptury. Ozdobiony został warkoczem uplecionym dookoła ciasta i  gałązką na znak czystości panny młodej.






( fot. z zasobow prywatnych)


Aby przyozdobić stół weselny, wykonalismy białe  wycinanki, ktore  równiez  wpisane sa w tradycje wojewodztwa podlaskiego.




( fot. z zasobow prywatnych)



( fot. z zasobow prywatnych)

Nadszedł czas naszego wesela:-) Wybraliśmy spośród siebie pannę młoda i pana młodego. Bardzo ważnym elementem obrzędu wesela był czas ubierania państwa młodych. Do panny młodej przychodziły druhny. Sadzały pannę na środku pokoju na krześle, na którym kładły poduszke. Symbolizowała ona miękkie życie po slubie. W bucik panny młodej druhny wkładały pieniążek, aby zapewnić jej dostatnie życie




( fot. z zasobow prywatnych)

Do pana młodego przybyli starosta i marszałek. Pan młody nakładał biała koszulę i kamizelke. Przewiązywał się również kolorowym pasem zwanym krajką.


( fot. z zasobow prywatnych)


Błogosławieństwo udzielone młodej parze przez rodziców należało do najważniejszych momentów obrzedowych. Był to moment wypełniony podniosłym nastojem  i licznymi pieśniami. Był tak samo ważny jak sakralne zaślubiny. Państwo młodzi całowali ręce rodziców przez białe płótno.


( fot. z zasobow prywatnych)

W kościele  szczególną uwagę zwracano na przebieg spalania świec na oltarzu. Gdy paliły się jednostajnym, ładnym płonieniem ,wróżono dobre, spokojne życie. Gasnącą świecą po stronie jednego z małżonków przepowiadała mu szybką  śmierć. W czasie ślubu małżonkowie trzymali przy sobie ser, chleb i pieniądze, aby im tego w życiu nie zabrakło.  Po wyjściu z kościoła młodzi brali  do ust cukier, aby ich życie było slodkie.
Po wejściu do domu weselnego państwo młodzi obchodzili stoły trzy razy , po czym siadali naprzeciw drzwi wejsciowych. Goście zajmowali miejsca według sprawowanych funkcji. Na ucztę schodziła się cała wies.
Kulminacyjnym momentem wesela było dzielenie KOROWAJA, o którym wcześniej już wspominalismy.  Odbywały się wówczas tzw. "targi Korowaja". W izbie weselnej pojawiali się czasem obcy przebierańcy, podobni do kolędników aby  wykupić kawałek ciasta. My również zorganizowaliśmy wykupywanie korowaja :-) Każdy mógł skosztować pysznego ciasta ale musiał go wykupić piosenką, wierszem, wyliczanką lub zagadką.


( fot. z zasobow prywatnych)




( fot. z zasobow prywatnych)


I tak skończyła się nasza weselna przygoda.... pozostawiła miłe wspomnienia i uśmiech na twarzy:-)

       Podlaskie wesele nie kończyło się jednak tak wczesnie. Po weselu odbywały się przenosiny. Wówczas również dzielono się korowajem , którego spod dawno muzykantowi. Panna młoda, obecna już żona, otrzymywała od rodziców skrzynie odzieży, poduszki, obraz Matki Bożej i inne rzeczy , które były jej posagiem. Przed odjazdem odbywały się "ukłony" państwa młodych . Na wozy wsiadano przy przyspiewkach.  W domu pana młodego odbywał się obrzęd powitania synowej. Państwa młodych witano przed domem chlebem. I tu ponownie odbywała się uczta weselna. Na jej końcu odbywały się oczepiny. Panna młoda schylała głowę i dotykała ja brzegu stołu, a druhna wkładała jej w warkocze pieniadze.
Przed ostatnim obiadem weselnicy urządzali "maszkaradę". Przebierańcy odwiedzali domy, zbierając produkty na ostatni obiad weselny.Po ostatnim posiłku, pożegnaniu z krewnymi, wszyscy wracali do swoich domow. I tak kończyło się długie, bogate w swe obrzędy, podlaskie wesele.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Rzecz o bocianie....

środa, 30 grudnia 2009 19:19

Wszyscy doskonale wiemy, że bociany odlatują na zimę do ciepłych krajów. Podczas gdy my lepimy bałwany i marzną nam nosy, bociany wygrzewają się w słoneczku....:-) Postanowiliśmy z dziećmi puścić wodze naszej fantazji i zastanawialiśmy się co by to było gdyby jednak z nami zostały...??? Co by porabiały? Co by jadły? Gdzie by spały?

Efektem naszego filozofowania jest WIERSZ O BOCIANIE:-)

PEWNEGO DNIA DZIECI  Z WORCESTER ROZMYSLAŁY....
GDYBY BOCIANY Z NAMI ZOSTAŁY,
GDZIE BY ZIMOWAŁY?
MOŻE W STODOLE U DZIADKA KAZIA?
A MOŻE NA STRYCHU U WUJKA STASIA?
A MOŻE W MOIM POKOIKU?
I TAK SIĘ DZIECI NAMYŚLAŁY,
ŻE IM BOCIANY ODLECIAŁY
.

A oto prace ucznia, który postanowił ujawnić nam swój talent.


praca Jakuba  "Bitwa bocianow na sniezki"



 praca Jakuba  "Zimowe gniazdo bocianie"
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Sprawozdanie z II etapu projektu, blok tematyczny : Historia regionu.

wtorek, 29 grudnia 2009 16:37

Przed nami temat niełatwy i bardzo wzruszający.... II wojna światowa. Obejmujemy naszą uwagą ten trudny okres w życiu naszych , niekiedy żyjących jeszcze, pradziadków.  Ponieważ  zajmujemy się województwem podlaskim tematem przewodnim będą dla  nas wywózki Polaków na Sybir, bo to właśnie ten region Polski dotknięty został szczególnie boleśnie tragedią  wywózek i  wspomnienie o tragicznych losach setek tysięcy Polaków jest tu ciągle żywe. Miasto Białystok zwane jest sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu. Mieści się tu Muzeum Sybiraków, które gromadzi ocalałe jeszcze pamiątki- listy, fotografie-  świadectwa przeżyć Sybiraków na zesłaniu.   Od 2001 roku , w ramach obchodów "Dnia Sybiraka", odbywa się w Białymstoku corocznie "Marsz Żywej Pamięci Polskiego Sybiru", w którym biorą udział Sybiracy  z całej Polski  i z zagranicy. Bardzo liczny  jest zawsze udział mlodzieży.
 Poczty  sztandarowe prowadzi corocznie  rotmistrz Bernard Wasilewski, ułan 10 Pułku Ułanów Litewskich, który stacjonował w 1939 roku w Bialymstoku.  8 maja 2009 roku, w rocznicę zakończenia  wojny, rotmistrz został  uhonorowany przez polonię amerykańską medalem Ignacego Paderewskiego. Pan Bernard jest pradziadkiem jednego z naszych uczniów - Jakuba  Wasilewskiego.


( Fot. z zasobow prywatnych)

Jakub w czasie ostatnich wakacji rozmawial z pradziadkiem na temat jego doświadczen z drugiej wojny światowej. To byla wspaniała lekcja historii. Kubuś mogl przymierzyc nawet mundur pradziadka, co bylo dla niego bardzo dużym przeżyciem.


( Fot. z zasobow prywatnych)



( Fot. z zasobow prywatnych)

W dolnej części Kościoła Ducha Świętego w Białymstoku mieści się "Golgota Wschodu Polskich Zesłańców", na która składa się 9 obrazów, które są odzwierciedleniem życia na Syberii. Obrazy te były w trakcie  malowania ściśle konsultowane z Sybirakami, aby każdy szczegół był jak najwierniej oddany prawdzie.

Oto niektóre z obrazów pochodzących z przewodnika "Śladami Znaków Pamięci Polskiej Golgoty Wschodu w Białymstoku" wydanego w 2009 roku.







 
Podróż na Syberie trwała czasem kilka tygodni. W wagonach był okropny ścisk. Strażnicy raz dziennie otwierali wagony, aby ludzie mogli nabrać gorącej wody i zaczerpnąć swieżego powietrza.




 

Obejrzeliśmy Panoramę Golgoty Wschodu zamieszczona w przewodniku "Śladami Znaków Pamięci Polskiej Golgoty Wschodu w Białymstoku", dzięki uprzejmości Związku Sybiraków w Białymstoku, który nam ów przewodnik podarował, za co serdecznie dziękujemy .




( Fot. z zasobow prywatnych)





( Fot. z zasobow prywatnych)


Poruszeni dogłębnie historiami ludzi , w tym również i dzieci  , których los rzucił na Syberię postanowiliśmy oddać im część i w sposób symboliczny wyrazić im wielki szacunek , a żyjącym do dziś Sybirakom podziękować za świadectwo o historii. Każdy z nas wykonał  kwiatek, którym przyozdobiliśmy wieniec, który zostanie wysłany do Polski,  do Białegostoku i zostanie złożony w naszym imieniu na GROBIE NIEZNANEGO SYBIRAKA. Z pomocą naszej nauczycielki napisaliśmy również list do żyjących jeszcze SYBIRAKÓW z wyrazami naszego szacunku. Oto jego treść:






( Fot. z zasobow prywatnych)








LEKCJA HISTORII....
Większość z nas ma po 7 - 8 lat. Niewiele starsze były  zaproszone przez nas Pani Maria Kowalczyk i Pani Wiesława Saternus w czasie zsyłki na Sybir. Pani Maria miała 12 lat  a Pani Wiesława 10. Dokładnie pamiętają każdy szczegół tego jakże trudnego etapu  ich zycia. Nasze spotkanie było dla nas bardzo wielkim  przezyciem. Rozmawialiśmy długo, ale dla nas to było wciąż za krotko.... tyle mysli.., tyle pytań .... i trudnych dla nas do zrozumienia odpowiedzi


( Fot. z zasobow prywatnych, od lewej: Pani Wieslawa Saternus, Pani Maria Kowalczyk)

 
Pani Wiesława miała zaledwie 10 lat. Każdego dnia musiała iść sama wiele kilometrów przez las w ogromnym mrozie do szkoly. Nie miała ciepłego obuwia. Stare buty były już za małe,  więc  rodzice wycięli jej dziury na palce , które owijała  każdego dnia szmatami,tak  aby nie odmrozić nog. Do dziś pamięta ból brzucha z powodu głodu , wycieńczenie i brak sił aby chodzić .  Uważa, że przy życiu zachowała ich tylko modlitwa i cud. Pani Maria była 2 lata starsza. Miała 12 lat i już musiała bardzo ciężko fizycznie pracować całymi dniami, w wielkim nieludzkim mrozie. Jedyna zapłata za te morderczą pracę był kawałek chleba, który  pozwalał im przeżyć i nie umrzeć z głodu.


( Fot. z zasobow prywatnych )


Ogromnie jesteśmy wdzięczni Pani Marii i Pani Wiesławie za czas jaki nam poświecily. Na zawsze w pamięci pozostanie z nami to czego się dowiedzielismy. Liczymy na kolejne spotkania i kolejne lekcje prawdziwej historii , opowiedziane przez jej naocznych swiadkow...
Pani Wiesława Saternus współredagowała książki o tematyce II wojny Światowej, a także brała  udział w sześcio -  odcinkowym cyklu programów emitowanych w BBC " WW II. Behind closed doors.Stalin,The Nazis and The West", do których obejrzenia wszystkich zachecamy.
 


( Fot. z zasobow prywatnych)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Drugi etap projektu. Blok tematyczny : Historia regionu

czwartek, 26 listopada 2009 1:05

Poraz kolejny wyruszamy w podroz. Tym razem jest to dluga, wzruszajaca i pelna emocji  podroz...  Cofamy sie 70 lat wstecz. Bolesny to  okres i pelny nielatwych dla nas do pojecia doswiadczen naszych bliskich. W glebokim szacunku dla nich chcemy dac  swiadectwo , iz pamietamy i czuwamy aby ocalic od zapomnenia historie pisane przez zycie, ktore dotknely naszych pradziadkow. Juz niedlugo zapraszamy do lektury , ktora poruszy takze i Wasze serca. Badzcie z nami.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

A tak dzieci z naszej grupy wybrazaja sobie bociany.

sobota, 14 listopada 2009 1:44



Rysunek Natalii Kuc




Rysunek Mateusza Klich



Rysunek  Karoliny Siekanskiej





 Rysunek Hani Bennett




Rysunek Jakuba Wasilewskiego


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Bociany na Podlasiu.

sobota, 14 listopada 2009 1:30

źródło: obiezyswiat.org


Jeśli chcecie zobaczyć bociany powinniscie się wybrać na Podlasie. To właśnie tu - we wsi Tykocin i znajdującej się nieopodal kolonii Petowo - leży Europejska Wioska  Bociania. Tytuł ten przyznała  w 2001 roku niemiecka organizacja proekologiczna Euronatur. Świadczy on o wyjątkowych walorach ekologicznych tego miejsca. Zgodnie z założeniami projektu Euronaturu w danym kraju tylko jedno miejsce może być uhonorowane takim dyplomem.

ZAPRASZAMY NA PODLASIE!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Witajcie:-)

poniedziałek, 09 listopada 2009 3:36

Witamy wszystkich uczestników projektu!
Na co dzień jesteśmy uczniami angielskich szkol.  Mamy po 7 - 8 lat. Każdego sobotniego poranka uczymy się języka polskiego w naszej ukochanej szkole sobotniej. Większość z nas przyjechala do Wielkiej Brytanii z różnych zakątków Polski około trzy lata temu. Mieszkamy w pięknym mieście Worcester. To dla nas wielka radość i przyjemność uczestniczyć w projekcie, podczas realizacji którego zajmiemy się województwem podlaskim.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

środa, 7 grudnia 2016

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O moim bloogu

Na blogu zamieszczamy owoce pracy naszej grupy zwiazane z udzialem w programie "Wedrowki z bocianem po Polsce"

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

jkjkj

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7910

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl